Pasterska Korona - Terry'ego Pratchetta

Tytuł oryginału: The Shepherd's Crown
Rok wydania w oryginale: 2015
Rok wydania w Polsce: 2016
Autor tłumaczenia:  Piotr W.Cholewa
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Gatunek literacki: fantastyka


Pasterska korona to zakończenie najlepszej na świecie serii fantasy - Świat Dysku. Ale czy jest to zakończenie najlepsze? Uważam, że absolutnie nie. Powieść opowiada o Tiffany Obolałej młodej czarownicy znanej z poprzednich tomów, która ponownie musi stanąć do walki z elfami o swoją krainę. Sprawa nie będzie prosta, gdyż Tiffany obejmuje gospodarstwo babci Weatherwax, a ponadto pomaga ludziom z Kredy, do tego dochodzi jeszcze tajemniczy chłopiec, który chce zostać wiedźmą. Urwanie głowy, nie wiadomo w co włożyć ręce, a doba ma tylko 24 godziny. Jak tu jeszcze powstrzymać najazd magicznych stworzeń? Na szczęście wiedźma Kredy może liczyć na pomoc Nac Mac Feeglów, niani Ogg, Margat oraz mieszkańców Lancre i Kredy.

Od pewnego czasu coś złego zaczyna dziać się z bohaterami Dysku. Postacie, które wcześniej miały mocne charaktery, pełne były sprzeczności, posiadały poczucie humoru teraz zostały brutalnie spłycone, stają się mdłe i martwe. Najbardziej żal mi jest niani Ogg, która w Pasterskiej koronie w ogóle nie przypomina siebie chociażby z Wyprawy czarownic. Z wiecznie roześmianej, mającej ogromny pociąg do alkoholu, sypiącej anegdotami i niewybrednymi żartami oraz stającej murem za swoją ogromną rodziną Niani staje się osowiałą i nieciekawą babą. Nigdy nie lubiłam Tiffany i ostatnia część nie zmienia tego stanu.

W trakcie czytania książki zastanawiałam się ile naprawdę napisał Pratchett, a co dopisali inni. Ciągle miałam wrażenie, że tylko i wyłącznie imiona i nazwy są dziełem autora, a dialogi i przebieg akcji dopisała chociażby córka Pratchetta. Jak się później dowiedziałam Terry zdążył napisać około 90% tej książki. Myślę, że lepiej byłoby w ogóle nie wydawać tego tomu, a nie jeszcze reklamować ją opisem że to ostatnia powieść Świata Dysku oraz wielkie rozliczenie. Ja nie widzę tu żadnego rozliczenia, całość została potraktowana po łebkach i brak w niej tego za co pokochałam Pratchetta - jego cudownego poczucia humoru.


Moja ocena: 4/10

Komentarze

Popularne posty